Miłe chwile tam spędziłem, 
Wśród adeptów sztuk żeglarstwa.
Gdzie się czułem jak w rodzinie,
Dzisiaj brak jest tego bractwa 

I brak wiatru,
Który w łajbę naszą dmie,
Gdy jak śledzie, - my załoga w niej siedzieli
I po wędkach bądź po dalbach dziarsko powozili się.

Brak załogi bardzo zżytej, 
Co sternika tak słuchała,
Że gdy mówił wybierz szota !
-  Ona nie reagowała.

Gdy instruktor wciąż powtarzał
Łapiąc sznurek rozhuśtany:
- Tylko pała puszcza fała! 
A przy sterze też uważaj, bo twój grot jest zbyt przebrany.   

Brak jest Agi sympatycznej
Która w porcie nas czekała,
Wiatru w wantach, szanty rzewnej,
Oraz Piotra motorówki, która nas ubezpieczała.

Brak , lecz ja nie poprzestanę
Wrócę kiedyś tam na pewno!
Pośród wielkich skromnie stanę
By po morzach stąpać mocno, brać wiatr w żagle rękę pewną.


Czerwiec 2004
Kilka skromnych słów podziękowania dla organizatorów i kadry instruktorskiej
którzy uczyli mnie łajbą pływać . . . 
Kurs na Odrze we Wrocławiu

wiosna 2004
 
powrót