Piękna i Bestia
Żył raz Książe 
Piękny, młody,
W swym ogromnym cudnym zamkiu
Wśród przepychu i wygody.

Miał swe sługi i lokaje,
W kniejach łowy, w nocy bale.

Pewnej nocy, -Tej deszczowej
Ktoś od strony południowej
Śmiało stuka w bramy zamku,
O schronienie prosząc grzecznie
Tak na troszkę - do poranku.

To staruszka utrudzona.
Sądząc, że się ktoś zlituje
Za ten nocleg i posiłek  
Różę księciu oferuje.

Książe jednak dumny, młody
Precz wyrzuca starowinkę
Iść jej każe do gospody
Gardząc  "marnym"  upominkiem.
 
Za złe swoje zimne serce
Szybko został ukarany.
Gdyż swym chłodnym wzrokiem patrząc
Widział zmarszczki i łachmany.

Losu księcia nie podzielisz
Jeśli rady mej posłuchasz:                              Zamknij oczy, zasłoń uszy,
                                                                                   Świat oglądaj ciepłym sercem -                         
                                                                                          Słuchaj zawsze własnej duszy!
POWRÓT