Odeszła słota a z nią zmartwienia
I powiew ciepły nadzieją wieje.
Słońce firmament błękitem oświetla
A świt, choć chłodny   niech serce grzeje!

I radość przepełnia w krąg jasne oblicza,
I łatwiej jest spojrzeć dniu prosto w oczy,
I łatwiej zapomnieć   chwil przeszłych nie liczę
Gdy wiosna nadzieję mi ściele pod stopy.

Więc pójdę! A pójdę i dam jej się ponieść.
Niech porwie mnie! Wtulę się w jej ramiona,
W zielonej równinie krok śmiały wydłużę
A dzień wczorajszy pod stopą mą skona

kwiecień 2004
POWRÓT